No i stalo sie, w koncu dotarlismy na miejsce. Ostatnia godzina podrozy prowadzila trasa z widokiem na Bajkal, ktory momentalnie przykleil nas do szyb, zwlaszcza, ze obrazy z poprzednich 3 dni przebiegaly wg schematu: las brzozowy-laka-pociag w druga strone.
Planowalismy spac na dworcu, ale warunki nie przekonaly nas, wiec pomimo polnocy zdecydowalismy sie wyjsc w gory i spac w pierwszym dogodnym miejscu. Wlasnie dochodzi 3 i probujemy zasnac, co nie jest proste, bo nadal zyjemy wg czasu moskiewskiego.
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Responses are currently closed, but you can trackback from your own site.
