Ostatnie spotkanie organizacyjne w minioną środę przebiegało w dość radosnej atmosferze. Jeszcze tylko zakupy jezeniowe klasyczne i lioflilizowane, które zdyszany kurier przyniósł mi na 4. piętro niemal na ostatni dzwonek i właściwie wszystko jest.
Dostałem także podarunek z rąk ( z pleców?) Jędrka i Madziary- pięciokilową siatę ekologiczną z kabanosami i kiełbasami. Znalazłem tam też herbatkę (i to nie byle jaką Sagę) z jakąś grą logiczną w postaci drewnianych kloców. Już widzę jak się z nią rozstajemy w Sludiance wysyłając ją pociągiem dalej do Chabarowska, już moja w tym głowa:)
Dokonałem też próby generalnej pakowania- nie zliczając mnóstwa drobiazgów jakie zostały po całym mieszkaniu plecak generalnie się dopiął, więc dziś pójdę spać spokojny, wiedząć że mam jeszcze w zanadrzu cudowne, niebieskie woreczki przytraczane. Pożyjemy zobaczymy.
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Responses are currently closed, but you can trackback from your own site.
