Ola Łucja Jaworska. Drugie imię po to, by mnie nie mylić z tłumem innych Aleksandr Jaworskich. Moje wymyślone pseudo: Alja. Historia jego powstania ciągnie się od 2002 roku od warsztatów dziennikarskich Stowarzyszenia Młodych Dziennikarzy 'Polis" i jest od pierwszych liter imienia i nazwiska. Czasem też gdzieś przewijało się w podstawówce inne pseudo: jaworek.

ajaworska3

Codziennik:

Studiuję na studiach doktoranckich w Szkole Głównej Handlowej w Kolegium Analiz Ekonomicznych na 1 roku. Nie napiszę co jest przedmiotem doktoratu, bo dłuuugi elaborat bym musiała pisać by wyjaśnić :) Oczywiście pracuję zawodowo i poszczęściło mi się bo tematyka doktoratu uzupełnia się z tym czym się zajmuję w pracy :)

Niecodziennik:

Oprócz egzaminów, pracy i nauki: podróżuję. I blisko i daleko i nie tylko w góry (choć zazwyczaj). Przeważnie komunikacją zmotoryzowaną, choć równie często na rowerze. Gram w siatkę, biegam i kiedyś (do niedawna) grałam w teatrze. Kontynuując granie: gram na gitarze i w gry planszowe (jak jest czas) i bardzo lubię logiczne łamigłówki. Nie tylko te ze znalezieniem właściwego kierunku na mapie ;). Planuję także nauczyć się latać szybowcami. No i oczywiście wspinaczka. Póki co ścianka sztuczna.

Dużo fotografuję. Kiedyś poczciwym ZENITem teraz już lepszą lustrzanką :) Czasem coś piszę, ale czytać się tego nie da ;) No chyba, ze w ramach mojej pasji dziennikarskiej :)

ajaworska2

Podróżnik:

W ramach podróży zwiedziłam przede wszystkim (bo już nie pamiętam wszystkiego):

-> Czarnohorę (dwie wyprawy w czasie studiów (w tym jedna włącznie z włóczęgą po zach cz. Ukrainy) i dwie z czasu mojej bytności już w SKG).

-> Tatry, Beskidy, Bieszczady i Karkonosze. Nie pamiętam ile razy. Najbardziej lubię Bieszczady i ranny szlak na Rysy (kiedy jeszcze nie walą tłumy).

-> Moskwę i okolicę + St. Petersburg (cały lipiec 2006). Niestety była to Rosja bez Syberii.

-> Litwa (do Wilna)

-> zjechałam troszkę Polski na rowerze. Przede wszystkim płn-wsch ścianę Polski, bo tam mam rodzinkę i tam sporo czasu jak byłam mała spędzałam. Z czasów już studenckich -> wyprawa ze znajomymi w okolice twierdzy Ossowiec.

-> krajoznawczo i turystycznie: zachodnią część Niemiec (okolice Bonn i Kolonii), Zagrzeb (tu włącznie z górkami okolicznymi)

-> płw Synaj i tamtejsze góry (ale tylko dwa dni) -> morze Martwe i Jerozolima. Niestety wszystko bardzo szybko, bo miałam tylko tydzień.

Podróżujące plany:

-> wyprawa rowerowa na koło podbiegunowe (mam nadzieje w tym roku w sierpniu)

-> Nepal

-> jak uda się z kursem wysokogórskim to chciałam i Elbrus i Alpy

-> Australia

-> wyprawa motorowo-górska przez Amerykę Południową. Mam nadzieje wybrać się także na coś podobnego po Stanach i Kanadzie.

-> zresztą każda wyprawa w góry (np. góry Grecji, ale także góry Atlas), w ogóle przed siebie, jest dla mnie bardzo cenna. Te powyżej to kilka moich bliższych i bardziej odległych planów.

Epilog:

Ogólnie jestem wszędzie, choć czasem wydaje się innym, ze nie mam mnie nigdzie. Dzięki 'byciu wszędzie' znam mnóstwo ciekawych i inspirujących ludzi. I ogólnie nie potrafię bez tego żyć :)

ajaworska1