Studencki Klub Górski Daj się porwać pasji!
  • Home
  • Aktualności
    • Rajd Jesienny 2026 - Karkonosze
  • Kurs Przewodników Górskich
    • Przebieg szkolenia
    • Harmonogram zajęć
    • Manewry Nizinne
    • Najczęstsze pytania
    • Władze kursu
    • Dokumenty kursowe
    • Upoważnienie
  • Baza Namiotowa
    • Bieżący sezon
    • Galeria
    • Dawne dzieje
    • Co dookoła
    • 1.5% dla Bazy
  • Kontakt

O Klubie

  • Kontakt
  • Nasza działalność
  • Kalendarz
  • Chcę działać
  • Członkostwo w SKG, składki
  • Władze
  • Składki
  • Przewodnicy SKG
  • Historia
  • Statut
  • Biuletyn SKG
  • Relacje z wydarzeń
  • Infolista
  • Zniżki
  • Nasi Partnerzy
  • Galerie
  • Archiwum
  • Wszystkie artykuły
  • Relacje - wszystkie
  • PTTK
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start
  3. Numer 19 (zima '02)

Odyseja serowa - wspomnienie z wyprawy w Góry Sybińskie i Góry Fogaraskie

Do Rumunii wyjechaliśmy pod koniec lipca. My, tzn. Asia Szypuła, Marek Wołosz, Tomek Toczyski, Czarek Bugajczyk, niżej podpisany i jeszcze trzech kolegów spoza klubu: Damian, Ludwik i Mateusz. Damian opracował plan dojazdu do Sebes, miasteczka niedaleko Sybinu (Sibiu) – dwa dni, dziesięć pociągów, niewielkie koszty. Podróż tyloma pociągami okazała się nadzwyczaj przyjemna. Zanim zdążyliśmy się znudzić i zmęczyć jednym, już przesiadaliśmy się do następnego. Dalej w góry zawiozły nas dwie taksówki.

I ruszyliśmy. Po 2–3 dniach zostawiliśmy za sobą ostatnią wioskę i Góry Sybińskie należały już tylko do nas. Poza pasterzami i tysiącami owiec nie było tam nikogo więcej. W ciągu dziewięciu dni spotkaliśmy tylko pięciu turystów. Długie grzbiety, kosówka, powyżej hale. Szczyty uwieńczone niewielkimi pozostałościami skał. Jeszcze słońce, w jego blasku iskrzące się trawy, w jego cieple słodkie lenistwo. W chłodne wieczory ogrzewaliśmy się przy ognisku (paliliśmy suchą kosówkę).

W tym ziemskim raju brakowało tylko ambrozji – tutejszego sera. Zaczepialiśmy każdego napotkanego pasterza. Niestety, każdego dnia kończyło się na proteinie. Po tygodniu marzeń wreszcie na naszej drodze stanęła bacówka i baca, który poczęstował nas chlebem i serem. Jednak sprzedać nam go nie mógł. Twierdził, że mleko zsyła na dół, do wioski. Lecz apetyt rośnie w miarę jedzenia – sera nie było, ale owieczki? Zaczęliśmy na nie patrzeć wygłodniałym, oj, bardzo wygłodniałym wzrokiem. Zaraz zapytaliśmy się o cenę (kosztowałaby nas chyba po 5$ od osoby). Niestety pasterz odpowiedział, że kocha je jak dzieci i nie miałby sumienia zabić swojego jagnięcia. Ruszyliśmy więc dalej w naszą serową odyseję.

Do naszej Itaki dotarliśmy dopiero w Górach Fogaraskich. Serową ucztę niektórzy z nas przechorowali. Wcześniej jednak, jeszcze u podnóża Fogaraszy, spędziliśmy dwa dni. Pierwszy z nich poświęciliśmy zwiedzaniu Sybinu, drugi lenistwu, bowiem gdy zbieraliśmy się do wyjścia w góry (a nie było to aż tak późno), panował już taki skwar, że musieliśmy schronić się przed słońcem w rzece. Tego dnia wyruszyliśmy więc dopiero o piątej po południu. Po drodze mijaliśmy tysiące ludzi, którzy też wiedzieli, co przyjemne.

Góry Fogaraskie to zupełnie inna kraina niż Góry Sybińskie. Z bezludnych połonin przenieśliśmy się w Tatry w szczycie sezonu. Fogarasze to już góry skaliste, z grzbietami upodabniającymi się trochę do skalnej grani. Piękne, ale niestety zatłoczone. Kiedy przechodziliśmy przez stromy wąwóz Drakuli drogą ubezpieczoną łańcuchami, utknęliśmy w korku. Na dodatek Rumuni, którzy byli powyżej, zrzucali na nas kamienie. Kultury turystycznej w Górach Fogaraskich zdecydowanie nie uświadczyliśmy.

Czas, czas, czas. Nieubłagany czas – tego też brakowało. Marek, Asia, Mateusz i ja musieliśmy wcześniej opuścić góry i samą Rumunię. Zdobyliśmy Negoiu – 2535 m n.p.m. Byliśmy jeszcze w Brasovie, Sighisoarze (tę musicie koniecznie odwiedzić) i Budapeszcie. Reszta wyprawy weszła na Moldoveanu (2543 m n.p.m. – najwyższy szczyt Rumunii). Reszta, poza Tomkiem, który nie uznając idei zdobywania najwyższych szczytów, ideologicznie trawersował wierzchołek. Ich kolejnymi, już niegórskimi celami, był Bukareszt, Brasov, Sighisoara i Bran z zamkiem Drakuli.

 

Strona 23 z 25

  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
© 2026 Studencki Klub Górski.