Studencki Klub Górski Daj się porwać pasji!
  • Home
  • Aktualności
    • Rajd Jesienny 2026 - Karkonosze
  • Kurs Przewodników Górskich
    • Przebieg szkolenia
    • Harmonogram zajęć
    • Manewry Nizinne
    • Najczęstsze pytania
    • Władze kursu
    • Dokumenty kursowe
    • Upoważnienie
  • Baza Namiotowa
    • Bieżący sezon
    • Galeria
    • Dawne dzieje
    • Co dookoła
    • 1.5% dla Bazy
  • Kontakt

O Klubie

  • Kontakt
  • Nasza działalność
  • Kalendarz
  • Chcę działać
  • Członkostwo w SKG, składki
  • Władze
  • Składki
  • Przewodnicy SKG
  • Historia
  • Statut
  • Biuletyn SKG
  • Relacje z wydarzeń
  • Infolista
  • Zniżki
  • Nasi Partnerzy
  • Galerie
  • Archiwum
  • Wszystkie artykuły
  • Relacje - wszystkie
  • PTTK
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start
  3. Numer 3 (zima '94)

WĄŻ

spisał: Butold

Jak zostałem Wężem? Kiedy to było... Luty - marzec 80 roku. Piotrek pracował wtedy w Oddziale - urzędnik Zaremba miał tam swoje biurko, a po drugiej stronie pokoju drugie urzędnik Piotr Maciejko (Almatur). Dziadka zresztą łatwiej było spotkać w Harendzie niż w pracy. Pewnego dnia przyszedłem do Piotra z jakimś tam interesem, a on właśnie w drugim pokoju z BBJ-em coś planował. Jakoś im nic nie wychodziło i kiedy wszedłem Piotr rzucił: "O, znowu przyszedł mnie męczyć ten wąż Ogłoblin!". Wtedy przeszło to bez echa. Ale na Wielkanoc pojechałem w Tatry Zachodnie z BBJ-em i on sobie o tym przypomniał, spodobało mu sie i zaczął mnie tak nazywać...

* * *

Na pierwszej mojej wycieczce kursowej zostałem poproszony przez Węża o posłodzenie mu "herbaty". Wiedziałem oczywiście na czym polega "wężówka" i jak należy wsypałem 5 łyżek cukru, dumny zaniosłem "herbatę" Wężowi. Ledwo odwróciłem się usłyszałem "Rapsondku posłódź mi herbatę, Butold mi cukru żałuje!"

Wąż zawsze był bardzo wybredny jeśli chodzi o jedzenie, przynajmniej od czasu kiedy Gawlas na przejściu zrobił mu pierogi z jagodami, toteż nie raz dopiekł na tym tle kursantom. Nie dziw, że kiedyś w ramach zemsty podłożono mu na kanapkę otwieracz do konserw. Ktoś podał kanapkę i wszyscy z zaciekawieniem czekali na efekty. Wąż podziękował, ugryzł kawałek, powiedział coś, potem zjadł drugi kęs, potem trzeci, czwarty, wreszcie całą kanapkę... Kursanci zamarli z przerażenia... Spryciula, wyczuł otwieracz i schował go pod językiem.

Strona 13 z 15

  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
© 2026 Studencki Klub Górski.