Studencki Klub Górski Daj się porwać pasji!
  • Home
  • Aktualności
    • Rajd Jesienny 2026 - Karkonosze
  • Kurs Przewodników Górskich
    • Przebieg szkolenia
    • Harmonogram zajęć
    • Manewry Nizinne
    • Najczęstsze pytania
    • Władze kursu
    • Dokumenty kursowe
    • Upoważnienie
  • Baza Namiotowa
    • Bieżący sezon
    • Galeria
    • Dawne dzieje
    • Co dookoła
    • 1.5% dla Bazy
  • Kontakt

O Klubie

  • Kontakt
  • Nasza działalność
  • Kalendarz
  • Chcę działać
  • Członkostwo w SKG, składki
  • Władze
  • Składki
  • Przewodnicy SKG
  • Historia
  • Statut
  • Biuletyn SKG
  • Relacje z wydarzeń
  • Infolista
  • Zniżki
  • Nasi Partnerzy
  • Galerie
  • Archiwum
  • Wszystkie artykuły
  • Relacje - wszystkie
  • PTTK
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start
  3. Numer 6 (lato '96)

Powrót na Daleki Wschód

To nasz drugi wyjazd na Daleki Wschód. Zeszłoroczna wyprawa była typowo turystyczna, natomiast tegoroczna bardziej naukowa i spędzona pracowicie, daleko od gór (co nie przystoi prawdziwym członkom SKG!).
Pomimo że znaliśmy trasę podróży, a tydzień w pociągu kolei transsyberyjskiej nie był już tak emocjonujący, to i tak ze względów poznawczych bardzo ciekawy. Mieliśmy okazję zobaczyć to co pominęliśmy w ubiegłym roku.

Po przebyciu Uralu, Syberii, Bajkału, Zabajkala, Chabarowskiego Kraju, dojechaliśmy do Kraju Primorskiego nad Morze Japońskie (9288 km od Moskwy). Powitał nas deszcz, nisko zawieszone chmury, 100% wilgotność powietrza przy temperaturze 24 stopni. Przez miesiąc usiłowaliśmy dostrzec choć kawałek niebieskiego koloru nieba, a o słońcu prawie że zapomnieliśmy. Trafiliśmy na okres tajfunów i pory deszczowej.

Celem mojego wyjazdu było zebranie materiałów o losach władywostockiej Polonii. Na ile czują się oni Polakami, dzięki komu i czemu przetrwała w nich świadomość przynależności narodowej i w czym się ona wyraża.

Rysiek oprócz udziału w prowadzonych przeze mnie badaniach, w tym wielogodzinnego ślęczenia w archiwach, pełnił wiele innych równie ciekawych i ważnych funkcji: towarzysza podróży; ochrony osobistej; tragarza; łowcy rozgwiazd, krabów i innych morskich żyjątek; wczasowicza; zjadacza moich i swoich obiadów.

Oprócz bardzo napiętego planu - archiwum, rozmowy, telefony, archiwum, rozmowy, telefony, archiwum.... oraz spotkania z życzliwymi, serdecznymi ludźmi, staraliśmy się zobaczyć i zwiedzić to, na co w zeszłym roku nie starczyło już czasu.

Kąpaliśmy się na Wyspie Popowa we wspaniałej zatoce, łowiąc rozgwiazdy, gwiazdki, kraby, gdzie już 10 metrów od brzegu zaczynał się bajkowy, podwodny świat. Byliśmy w Nachodce "na końcu świata", mieście jeszcze dalej położonym na wschód niż Władywostok. Tam mieliśmy okazję podszkolić się w zakładaniu zamków w drzwiach, co poprzedziliśmy złamaniem klucza w zamku przy niezaprzeczalnym udziale gospodarza. Popłynęliśmy na Półwysep Jankowskiego, nazwany imieniem Polaka, zesłańca z 1863 roku, który zapamiętamy z wieczornych polowań na kraby a potem uczt do późnej nocy, żmij grasujących wokoło namiotu i wspaniałej Zatoki Tabunnej, gdzie z uporem wypatrywaliśmy stada koni Przewalskiego. Łapaliśmy olbrzymie mandżurskie motyle - Machałony, oglądaliśmy drzewa korkowe, objadaliśmy się smażonymi łososiami, krabami i ośmiornicami.

Nasz powrót do Polski niespodziewanie przedłużył się o kolejne wrażenia. Przez 5 dni płynęliśmy Wołgą z Samary do Moskwy trzypiętrowym białym statkiem, razem z wczasowiczami, emerytami szukającymi możliwości taniego spędzenia wakacji, z Astrachania nad Morzem Kaspijskim do Moskwy, i z powrotem. Wieczorem mogliśmy posłuchać pieśni patriotycznych sprzed 50 lat, albo zabawić się w dyskotece na górnym pokładzie. Podziwialiśmy Wołgę - wielką, szeroką, nieporównywalną z rzekami w Polsce. Niesamowite zachody słońca, rozgwieżdżone niebo, mijane 12-metrowe śluzy i cerkiewki (już bliżej Moskwy). Po drodze zwiedziliśmy Ulianowsk - mekkę komunizmu, Kazań - stolicę Tatarstanu, Czeboksary - stolicę Czuwaszii, Gorki - stare kupieckie miasto, Jarosław - z mnóstwem starych cerkwii.

I teraz, już po powrocie mam wrażenie, że Władywostok, Nachodka, Ussuryjska tajga jest bardzo blisko i mogę tam wrócić w każdej chwili. Za moment zdaję sobie jednak sprawę, że prawdopodobnie nie wrócę tam już nigdy, nie zobaczę się ze wszystkimi poznanymi Polakami, których gościnnością, serdecznością i przyjęciem obydwoje byliśmy zażenowani i o których nigdy nie zapomnimy.

Strona 17 z 18

  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
© 2026 Studencki Klub Górski.